Uczucia, wojna, zagubienie, strach, wolność, performance. Arka powstaje na oczach widzów. Żelazna konstrukcja stworzona w oparach ognia rozpędza się taranując tłum. Emocje, emocje targają i aktorami, i odbiorcami przedstawienia.
Podróżująca po rynku Manufaktury ekipa twórców spowodowała nie lada zamęt wśród tłumu widzów, a to musieli oni uciekać przed ziejącym ogniomistrzem, a to przed palącymi się ogniami, czy wreszcie przed tytułową arką.
Niespełna godzinny spektakl ogląda się jednym tchem. Ostatecznie arka dostawszy czerwone skrzydła odpływa w siną dal. Niespodziewanie tuż po zakończeniu przedstawienia w Łodzi rozszalała się burza, mocny zaskakujący akcent spowodowany przez matkę naturę.
Zastanawiać może jedno. Jeśli mówimy tu o zbawieniu w pewnej przyszłości (podróż przecież musi sie zakończyć), zbawieniu pewnych emocji, to jednak nie każdemu się to uda. Nie każdy znajdzie swoje miejsce na arce. A ogień? Ogień jako pewien symbol emocji, emocji trawiących. Płonące w czasie spektaklu okna w pewnym momencie gasną, czy tak też jest z emocjami? Jeśli dzięki arce uratują się tylko nieliczni, aktorzy, to co z resztą? Czy widzom pozostaje jedynie rola morza?
Informacje o Konkursach MMŁódź!!!!




że więcej takich wydarzeń, a Europejska Stolica Kultury 2016 będzie należała do Łodzi.
Ten kto nie mógł uczestniczyć w tym niezwykłym przedstawieniu ma czego żałować, naprawdę niesamowite widowisko. I te piski kobiet ;-)
że wcale nie tylko kobiet:P panowie też z przerazeniem w oczach rozpierzchali sie na widok płonących pochodni;)