Przez to atmosfera była raczej piknikowa, niż piłkarska i do niej dostosowali się też piłkarze. Niby to Widzew miał przewagę i stworzył kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramki, jednak zawsze czegoś brakowało aby padł gol. W 9. minucie spotkania dobrą sytuację zmarnował Grzelczak. Ten zawodnik ma taką samą łatwość w dochodzeniu jak i marnowaniu sytuacji strzeleckich.
W 36 minucie ten sam zawodnik znów przegrał pojedynek sam na sam z Różalskim. Swoje okazje mieli też zawodnicy Sandencji i tylko dobrym interwencjom Mielcarza Widzew zawdzięcza, że nie stracił bramki po strzale Bębenka. Swoją sytuację miał też Grzeszczyk, z 11 metrów nie pilnowany przez nikogo strzelił ponad bramką. Po pierwszej połowie Widzew mógł prowadzić, ale remis był chyba bardziej sprawiedliwym wynikiem.

Druga połowa różniła się tym od pierwszej jedynie tym, że kibice rozpocczęli doping Nadal składnych akcji było jak na lekarstwo. Decydująca o losach spotkania była sytuacja z 62. minuty. We własnym polu karnym piłkę ręką zagrał Rafał Jędrszczyk i sędzia podyktował rzut karny. Na bramkę zamienił go Marcin Robak.
Kibice jednak do końca musieli drżeć o wynik. Coraz lepsze sytuacje stwarzali zawodnicy z Nowego Sącza. Najlepszą w 70 minucie zmarnował Gawęcki, który w sytuacji sam na sam z Mielcarzem trafił prosto w niego. W końcówce spotkania Mielcarz obronił jeszcze strzał Chlipały i Widzew zdobył kolejne trzy punkty. Kibice chcą jednak o tym meczu jak najszybciej zapomnieć i liczą na lepszą grę piłkarzy w kolejnych spotkaniach.
Widzew Łódź - Sandecja Nowy Sącz 1:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Robak (63) - karny
Widzew: Mielcarz, Broź, Bieniuk, Madera, Eduardo, Budka, Panka, Grzeszczyk (46, Kuklis), Ostrowski (82, Juszkiewicz), Grzelczak (69, Oziębała), Robak.
Sandecja: Różalski, Makuch, Jędrszczyk, Frohlich, Borovicianin, Bębenek, Stefanik (71, Zawadzki), Berliński, Gawęcki, Piegzik (71, Skrzypek), Aleksander (80, Chlipała).
Żółte kartki: Madera (Widzew), Frohlich (Sandecja)
![]() |




