*
Dodane 2010-11-14 16.00 , komentarzy 4

Ogólnopolska Giełda Rzeczy Dawnych i Osobliwości w Łodzi rajem dla kolekcjonerów

Czy zbieranie figurek z kinder jajek, to poważne hobby i gdzie kolekcjonerzy trzymają swoje zbiory odpowiadają sami zbieracze.

To już 18. edycja Ogólnopolskiej Giełdy Rzeczy Dawnych i Osobliwości. Tych, którzy mieli okazję w niej uczestniczyć nie powinno zdziwić nic, a tych, którym temat zbieractwa jest obcy prosimy o wyrozumiałość. Wszak chodzi o duże emocje (kiedy to kolekcjoner wpada na trop upragnionego przedmiotu) i jeszcze większe pieniądze (oprócz sentymentalnej, zbiory mogą mieć sporą wartość pieniężną). Wielu przybywających na giełdę zbieraczy ma w swoich kolekcjach naprawdę drogocenne egzemplarze - te jednak często podziwiają w zaciszu jedynie ich właściciele...

Na tegorocznej giełdzie znalazło się ponad 240 stoisk, z nich z pewnością jest na czym zawiesić oko. Na co jednak naprawdę warto zwrócić uwagę? Z kolekcjonerskiego punktu widzenia warto zwracać uwagę na te stoiska, na których znajdują się przedmioty, które nie są spotykane przy innych. - Bardzo dużo jest na naszej imprezie monet, kart pocztowych, natomiast taka kategoria jak biała broń występuje tylko na 3-4 stoiskach, a kolekcje figurek z kinder jajek są tylko dwie - mówi Bogdan Kowalczyk, prezes Łódzkiego Klubu Kolekcjonerów.

Zabawka z kinder jajka warta 3 tysiące euro


- Czy może być poważny, dojrzały kolekcjoner, który kolekcjonuje zawartość jajek niespodzianek? Otóż tak, zajmują się tym ludzie poważni na całym świecie, a ceny tych drobiazgów są tak zawrotne... - mówi Bogdan Kowalczyk, a potwierdza to pan Henryk Pawlak, który przyjeżdża na łódzką Giełdę Rzeczy Dawnych i Osobliwości z Gliwic. - Najcenniejsza moja figurka jest warta 3 tysiące euro. Jest to figurka sfinksa z 1986 roku. Jest tyle warta ze względu na rzadkość jej występowania. Była to figurka limitowana, wyszła w bardzo ograniczonym nakładzie. Na całym świecie jest takich kilkanaście. Znalazłem ją wśród wielu, wielu innych figurek, które kupiłem w zestawie za jakieś 25 złotych na bazarze - opowiada kolekcjoner. Wśród zabawek, które wtedy kupił była również seria smerfów, wśród których znajdowały się figurki, których cena kształtuje się w granicach tysiąca euro za sztukę.


Pan Henryk zbiera figurki z kinder jajek od 10 lat. Wcześniej jeździł na giełdy kolekcjonerskie do Czech i na Słowację - ze znaczkami i monetami. - Tam się okazało, że są ludzie, którzy po prostu zbierają zabawki z jajek niespodzianek, że zbierają je całe rodziny. Dopiero wtedy dowiedziałem się, że to wszystko jest skatalogowane, wycenione, że jest na to rynek - opowiada. Ogółem, w jajkach niespodziankach wyszło 20 tysięcy oryginalnych zabawek, pogrupowanych w 1600 serii. - Ja mam trochę ponad połowę - zdradza kolekcjoner. Pan Henryk ma na swoje zabawki specjalny pokój, co ciekawe - znajduje się on w innym budynku niż jego mieszkanie. Jak tłumaczy, żona nie do końca akceptuje jego hobby.

Polska biała broń w cenie


Mniej niż zabawek z kinder jajek - bo jedynie kilkadziesiąt sztuk białej broni znalazło się na Giełdzie Rzeczy Dawnych i Osobliwości. Jednak te najcenniejsze - polskie szable, zostały w domu. - Najwięcej białej broni w Polsce jest tej pruskiej oraz niemieckiej, najmniej zaś polskiej - dlatego też polskie szable z okresu wojennego są najdroższe. Ich wartość może sięgać nawet 8 tys. zł - mówi Maciej Pachulski, kolekcjoner białej broni z Sieradza. Tak jak w przypadku figurek z kinder jajek, cena białej broni zależna jest w dużej mierze od jej występowania. Pan Maciej kolekcjonuje broń od 40 lat, jego ojciec służył w kawalerii. W swojej kolekcji posiada kilka oryginalnych egzemplarzy polskiej broni, jednak nie chwali się tym. Na giełdy kolekcjonerskie zabiera ze sobą jedynie kilka-kilkanaście sztuk broni. Najdroższe z tych przeznaczonych do sprzedaży, to karabele żołnierskie - tureckie i bałkańskie z końca XVIII wieku, są warte 1200-1500 zł.


Sportowa kolekcja widzewiaka


Jednym ze stoisk, które mogło zwracać uwagę, było stoisko Sebastiana - zagorzałego kibica Widzewa Łódź. Jak mówi, klubem interesuje się od zawsze, a kolekcję rozpoczął od biletów. Najstarszy spośród około 200 biletów, to ten z meczu Widzewa z Liverpoolem z 1977 roku. Najcenniejsza jednak dla Sebastiana jest monografia Widzewa na 50-lecie klubu. - Wyszło jej tylko tysiąc sztuk, z czego pięć mam ja - mówi. Oprócz biletów sportowych, w jego zbiorze można znaleźć książki dotyczące łódzkich klubów, programy, szaliki, a także różnego rodzaju odznaki sportowe. Jak mówi, część z tych rzeczy kupił, wiele jednak nabył w drodze wymiany z innymi kibicami-kolekcjonerami.

Jesienna edycja Ogólnopolskiej Giełdy Rzeczy Dawnych i Osobliwości w Łodzi dobiega końca. Jeśli chcecie zobaczyć na własne oczy ogrom tego wydarzenia, koniecznie wybierzcie się na edycję wiosenną, która będzie miała miejsce w marcu.


Czytaj także:
- Jesienna Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych w Łodzi [zdjęcia]
- Hubertowskie polowanie "Jenoty" w Łódzkiem [zdjęcia]


Opublikuj materiał i wygraj nawet 500 zł!

Zobacz też na MM Łódź

Wybory samorządowe 2010


X

Miejsce
w rankingu
Emilia Białecka *Emkanabe*

brak opisu

Autor ostatnio dodał:

Komentarze

slubzcharakterem slubzcharakterem
... 2010-11-14 16.38

Te starocie mają duszę...

autor Gość
~autor
... 2011-04-26 18.03

ten kinderek pawlak to zlodziej!!! wisi ludziom mnostwo pieniedzy!!

anonim Gość
~anonim
............ 2011-05-26 14.27

Ten cwaniak Pawlak niech lepiej zaczyna sprzedawać swoje kinderki, bo nie wypłaci się do końca życia. To oszust i złodziej.

anonim Gość
~anonim
ZŁODZIEJ 2011-06-29 19.57

gdzie są pieniadze dla pracownikow wynajmowanych przez Pawlaka ? ! niech policja sprawdzi jak ten czlowiek wyzyskuje ludzi !

Dodaj swój komentarz: