*
Spędziłem dzień z patrolem Nadzoru Ruchu MPK-Łódź Dodane 2011-07-26 12.20 , komentarzy 13

Dzień z życia Nadzoru Ruchu MPK

Nie mają wpływu na pogodę czy awarie, a złość pasażerów i tak skupia się na nich. Jak wygląda miasto zza okien pojazdu Nadzoru Ruchu MPK?

Praca w nadzorze nie jest łatwa

Autor: Roman Czubiński

Jesienią MPK wprowadzi elektroniczny bilet


Wykolejenie na łuku Piotrkowska-Żwirki było kulminacyjnym punktem dnia. Trzeba było błyskawicznie wyznaczyć objazdy dla trasy ŁTR, poinformować o nich pasażerów, zorganizować komunikację zastępczą oraz pokierować ruchem samochodowym do czasu przyjazdu policji. Wcześniej obsłużyliśmy jeszcze zatrzymanie na ul. Gdańskiej.

Mój opiekun - pan Stanisław, dyspozytor Nadzoru Ruchu - zapewnia, że i tak nie była to najtrudniejsza służba w ciągu roku.

Centrala MPK


Zanim wyjechaliśmy na ulice, zwiedziłem centrum dowodzenia łódzkim Nadzorem. Centrala Ruchu MPK Łódź mieści się na czwartym piętrze kamienicy przy ul. Narutowicza 77. Każde z pięciu stanowisk komputerowych ma inne przeznaczenie. Pierwsze pełni rolę ośrodka koordynacji. Obsługujący je pracownik odbiera meldunki od wszystkich dyspozytorów Nadzoru i wyznacza im zadania. Drugie to tzw. "książka" - rejestr wszystkich wypadków i innych zdarzeń, w jakich przez ostatnie miesiące brały udział pojazdy MPK. Dwa kolejne zajmują pracownicy odpowiedzialni za kontakt z kierowcami i motorniczymi. Ostatnie pozwala monitorować w czasie rzeczywistym położenie wszystkich wagonów na trasie ŁTR.

- W dni robocze na miasto wyjeżdża 5 samochodów z dyspozytorami - mówi Ryszard Kowalczyk, kierownik działu. - Do każdego jest przydzielonych dwóch zmienników. Rejony służby pokrywają się mniej więcej z dzielnicami - dodaje.

Warunki pracy w Nadzorze do lekkich nie należą. - Bez zezwolenia nie można opuścić auta, o przerwie na posiłek nie wspominając. Na miejscu wypadku trzeba stale czuwać, więc zmiana rozpoczęta o szóstej rano kończy się nieraz o szesnastej i później - mówi kierownik.

Pytany o pensje dyspozytorów, nie podaje dokładnej sumy. Zapewnia, że są bliskie kwocie średniego zarobku w całym przedsiębiorstwie.

Nikt nie lubi być kontrolowany


O siódmej rano wsiadamy do niepozornego Fiata Pandy, oznaczonego jako R-36. Pan Stanisław prezentuje wyposażenie pojazdu. Niezbędnik dyspozytora to nie tylko krótkofalówka, lizak do kierowania ruchem czy alkomat. Zestaw akcesoriów pozwala poza tym ogrodzić miejsce wypadku i zebrać dokumentację, a nawet prowizorycznie naprawić niektóre usterki autobusu czy tramwaju. W trzech, jak dotąd, specjalnie oznaczonych Pandach znajdziemy też gotowy do użycia defibrylator.

- Naszym głównym zadaniem jest pilnowanie punktualności. Mamy specjalny segregator z rozkładami jazdy wszystkich linii MPK. Spisujemy prowadzących, którzy przyspieszają odjazdy lub opóźniają je ponad zastrzeżoną w rozkładzie granicę tolerancji - 4 minuty. Potem przekazujemy raport szefowi odpowiedniej zajezdni. Dalsze kroki należą już do niego - objaśnia pan Stanisław. - Tak naprawdę naszą pracą pomagamy uczynić komunikację lepszą. Ale nikt nie lubi być kontrolowany, więc wielu kierowców i motorniczych nie darzy nas sympatią - dodaje z westchnieniem.



Z "suszarką" na drogowych piratów z MPK


Służba w Śródmieściu początkowo zapowiada się spokojnie. Zatrzymujemy zaledwie jeden skład z powodu źle założonej tablicy kierunkowej. Porządek panuje też pod dworcem Łódź Kaliska, choć awarii uległa tam właśnie sygnalizacja świetlna.

Nagle dowiadujemy się, że spadający kabel antenowy zablokował linię w ul. Gdańskiej. Po przybyciu na miejsce oddychamy z ulgą: sieć trakcyjna nie uległa zerwaniu. Trzeba jednak zadbać o bezpieczeństwo przechodniów: niektórzy wyraźnie zamierzają rozwiązać problem własnymi rękami. Po zażegnaniu tej groźby wezwane Pogotowie Sieciowe usuwa zawalidrogę na tyle szybko, że gotowy już autobus zastępczy okazuje się zbędny.

Wracamy na chwilę do bazy, skąd zabieramy pana Henryka, uzbrojonego w laserowy miernik prędkości. Urządzenie podobne z wyglądu do policyjnej "suszarki" rejestruje zbyt szybko jadących motorniczych na filmach i zdjęciach w wysokiej rozdzielczości. - Musimy mieć dowód, gdyby któryś ze spisanych odwołał się do sądu pracy - tłumaczy pracownik Nadzoru.

"Łapiemy" najpierw na skrzyżowaniu Pomorskiej i Kilińskiego, potem przy pl. Reymonta. Ograniczenie prędkości na zwrotnicach często jest łamane, co powoduje szybsze zużycie tych elementów i może doprowadzić do wykolejenia. Rekordzista przy dozwolonej prędkości 10 km/h pędził… dwadzieścia pięć. - Ale i tak jeżdżą wolniej, odkąd używamy nowych mierników - ocenia pan Henryk.

Akcja, że może zaboleć


Zgłoszenie o wykolejeniu przy Żwirki odbieramy o 11.50. Centrala każe nam przyjechać na wszelki wypadek, gdyby ekipa pracująca już na miejscu potrzebowała wsparcia. W kilka minut jesteśmy u celu. - Najważniejsza trasa w mieście… - kręci głową pan Stanisław.

W zatrzymaniu stoi łącznie prawie 10 składów. W centrali trwa organizowanie komunikacji zastępczej. W krótkim czasie zaroiło się od pojazdów technicznych, zbierają się też gapie. Wykolejoną dwójkę wstawiono z powrotem na tory, ale oderwany kawałek szyny nie pozwala na przywrócenie ruchu w stronę Placu Niepodległości.

Pan Stanisław został oddelegowany do jeżdżenia wzdłuż Piotrkowskiej i informowania pasażerów o awarii. - Będzie bolało… - ostrzega.

Z opowiadań pracowników wynika, że zdarzały się już przypadki pobicia dyspozytorów, a obrzucanie ich wulgaryzmami występuje nagminnie. Tym razem jednak nie spotykamy się z oznakami wrogości. Na każdym przystanku komunikat trzeba powtarzać i wyjaśniać po kilka razy. Udzielamy też wskazówek słabo zorientowanym w sytuacji kierowcom autobusów zastępczych.

Krążymy w ten sposób między Żwirki a Rondem Lotników Lwowskich aż do czasu przyjazdu podmiany. Teraz można z czystym sumieniem zjeżdżać do bazy.

Praca w nadzorze nie do przewidzenia


Ostatnie minuty służby - kontrola umundurowania kierowców na krańcówce przy Wydawniczej - znów upływają spokojnie. W bazie meldujemy się nieco przed końcem zmiany, by pan Stanisław zdążył uzupełnić raporty.

Istotę pracy w Nadzorze Ruchu stanowi jej nieprzewidywalność. – Czasem na zmianie nie stanie się nic, innym razem, zwłaszcza zimą, zdarzeń wymagających interwencji może być kilkanaście - opowiada mój opiekun. - Z innych niespodzianek najmilej wspominam herbatę, którą podczas ubiegłorocznych mrozów poczęstowali mnie mieszkańcy patrolowanych okolic. Ale zdarzyło się też, że zabezpieczając miejsce wypadku, musiałem przejechać kilka metrów pod prąd. Policja zatrzymała mi wtedy prawo jazdy - przyznaje.

Reportaż został zrealizowany 12 lipca br.

Czytaj więcej o MPK Łódź:


Napisz tekst, opublikuj zdjęcia i wygraj nawet 500 zł!

Każdy, kto opublikuje artykuł lub fotoreportaż w MMLodz.pl automatycznie weźmie udział w konkursie dziennikarstwa obywatelskiego. Redakcja MM co miesiąc wybierze autorów najlepszych prac i rozda nagrody pieniężne o łącznej wartości 500 zł.
dodaj artykułdodaj wpis do blogadodaj fotoreportażdodaj wydarzenie

X

Miejsce
w rankingu
Roman

brak opisu

Autor ostatnio dodał:

Komentarze

waleet waleet
:) 2011-07-26 13.53

Wiedziałem, że coś takiego się pojawi tutaj :)

motorowy Gość
~motorowy
Hahahaha 2011-07-26 15.52

"Bez zezwolenia nie można opuścić auta, o przerwie na posiłek nie wspominając" Dobre sobie, najzabawniejszy fragment całego artykułu-biedactwa :):):):):) A do domu po pracy i przed pracą odwozić się mogą? Załatwiać swoje prywatne sprawy podczas pracy też im wolno? Jeździć od ekspedycji do ekspedycji pod pozorem kontroli i świrować jarzębinę to pań ekspedytorek również im wolno? Wolno im wiele innych rzeczy, gdzie bez zezwolenia nie mogą opuścić pojazdu. Nad nimi też powinien być jakiś nadzór. Na prawdę bardzo ciężka ta ich praca. Już niedługo zima to trochę po dupie dostaną ;)

kaczorsan kaczorsan
hmmm... 2011-07-26 16.02

no rzeczywiście ten artykuł dziwnie tematem trąca podobnym do publikacji z innego portalu...

czyżby brak pomysłów? nie wierzę, że jest to jedynie dziwny zbieg okoliczności...

co do samego artykułu...trochę dziwnie brzmią wszystkie czasowniki w liczbie mnogiej "Po przybyciu na miejsce oddychamy z ulgą: sieć trakcyjna nie uległa zerwaniu." - a gdyby była zerwana to co...??? Tu autor też napisałby "naprawiamy" ? czy może lepiej siedzę z dupą w aucie i grzecznie obserwuję?

co do samej pracy NR to żadną nowością nie powiało...a to, że obrywają za całe MPK...no cóż...podobnie mają pracownice na słuchawkach wielkich koncernów...zle może to temat na kolejny artykuł..??

Przemek Dana Przemek Dana
podobny, czy nie 2011-07-26 16.12

Mam nadzieję, że utnę niepotrzebną dyskusję na temat tego, czy ten artykuł jest "podobny do tego, na innym portalu..."

Artykuł jest autorstwa dziennikarza obywatelskiego, a po drugie - jak jest napisane na końcu artykułu - ów dzień z życia to 12 lipca, więc kilka dni przed wspominaną publikacją.

Co do samego tekstu - ja tam się kilku nowych rzeczy dowiedziałem, więc - chociaż długi - doczytałem z zainteresowaniem do końca...

xyz Gość
~xyz
. 2011-07-26 16.33

trąca czy nie trąca... komuś chyba się w głowie miesza... to, że portal A napisał artykuł 'dzień z życia...' nie oznacza, że portal B nie może stworzyć podobnego... Gdyby działać wg tej zasady, to onet.pl nie mógłby tworzyć relacji live z jakiegośtam meczu tylko dlatego, że interia też robi... Zastanówcie się trochę i wyluzujcie...

zyx Gość
~zyx
Edycja? 2011-07-26 17.14

Kurcze, moglbym przysiac, ze wczesniej nie bylo dopisku o dniu realizacji relacji... Przeszukalem internet, jakos nikt nie wspominal nigdzie 12 lipca ani o zerwanej trakcji, ani o wykolejeniu sie tramwaju...
Co nie zmienia faktu, ze artykul ciekawy, malo kto zastanawial sie pewnie nad praca tych ludzi. choc moim zdaniem pomysl sciagniety.

waleet waleet
Ludzie, dajcie se siana... 2011-07-26 17.33

Wypadek był, pisali o tym tutaj nawet, sprawdziłem. A co do samego artykułu... Po prostu czułem, ze coś takiego się pojawi, ot co:)

xyz Gość
~xyz
. 2011-07-26 17.43

informacja o dacie realizacji reportażu była jeszcze przed pierwszym komentarzem. O wykolejeniu dwójki też było pisane we właściwym terminie.

waleet - jak masz takie przeczucia, to może Ci się kiedyś numerki lotto przyśnią :D

kuba_bed kuba_bed
MPK 2011-07-26 17.48

Skoro został opisany "dzień z życia Nadzoru Ruchu" to może opisać też dzień z życia motorniczych i kierowców, którzy najczęściej obrywają za korki, źle ustawione światła i inne zatrzymania? To zdaje się na nich najczęściej wiesza się psy.

kaczorsan kaczorsan
@all 2011-07-26 18.57

no teraz już jestem pewien, że tajemniczy xyz, choć gość niezalogowany to ortodoksyjny wielbiciel redakcji i nic "złego" powiedzieć o niej nie da...

wyluzuj trochę bo chyba przewrażliwiony(a) jesteś.

oczywiście, że jeśli pisze portal A to może i napisać portal B i nikt nie twierdzi inaczej...ale na portalu w dużej mierze społecznościowym jakim jest MMka swoje wrażenia chyba pisać może każdy, nie prawda?

kaczorsan kaczorsan
P.S. 2011-07-26 18.59

a na daty nie patrzyłem

Topik Gość
~Topik
Pojęcie Motorowego 2011-08-02 21.24

p.Motorowy jeśli pojęcie o pracy NR masz takie jak o paniach ekspedytorkach to piszesz same bzdury. Ekspedycje a z nimi ekspedytorzy i skspedytorki w tej firmie są już tylko historią. W twojej wypowiedzi zionie chłodem. Musieli ci nadepnąć na odcisk. Należysz z pewnością do tych o których mowa w artykule: "wielu kierowców i motorniczych nie darzy nas sympatią". Pewnie należysz do "lepszych" podpadziochów". Pracę innych oceniasz przez pryzmat rzetelności swojej pracy?

pasazer Gość
~pasazer
ocena 2011-08-11 20.21

zapraszam do pracy na centrali ruchu a wielu p motorniczych i kierowców niedarzy sympatiom dyspozytorów dlatego ze potrafili byc na tyle beszczelni i grac w dudy albo donoszą na siebie i kolegów jestem pasażerem ibyłem swiadkiem jak kierowca doniósł na kolege który palił papierasa podczas jazdy

Komentowanie w MM zostało tymczasowo zawieszone, zapraszamy do dyskusji po zakończeniu ciszy wyborczej.