Spowiedź przed Wielkanocą, czyli jak to w konfesjonale bywa

  • -0001-11-30, Aktualizacja: 2015-01-11 11:32
Przed Wielkanocą warto się wyspowiadać

(© Krzysztof Łokaj /www.nowiny24.pl)

Spowiedź nie musi upokarzać i przyprawiać o bolesne skurcze żołądka. Nie obawiaj się jej, wizyta w konfesjonale może przynieść ulgę i pomóc uporządkować życie.

Wielkanoc 2014 życzenia i wierszyki świąteczne


Większości katolików spowiedź kojarzy się jak najgorzej. Tym gorzej, jeśli to spowiedź przedświąteczna odłożona na ostatnią chwilę. Na szybko, w tłumie, ze zmęczonym księdzem. Chcemy mieć ją z głowy i z czystym kontem świętować Wielkanoc.

- Problem polega na tym, że nie powinniśmy się spowiadać z okazji, ale z grzechów - tłumaczy o. Artur Gałecki, dominikanin z Rzeszowa. - Ten nasz "masowy katolicyzm” nie sprzyja spowiedzi. Nie ma czasu na spotkanie z człowiekiem, jest za to długa kolejka czekających. A ksiądz po dwóch godzinach w konfesjonale nie słyszy już własnych myśli.

Ostatni raz u spowiedzi byłem...


Z sondy przeprowadzonej na naszym portalu wynika, że 30 proc. katolików spowiada się raz w roku. Ok. 20 proc. raz w miesiącu, nieco więcej deklaruje wiarę, ale do spowiedzi nie chodzi w ogóle.

- Ja w tym roku byłem u spowiedzi cztery razy - mówi Karol, student z Rzeszowa. - Dlaczego? Mam taką potrzebę, poza tym czuję że spowiedź trzyma mnie w ryzach. Pomaga mi być lepszym człowiekiem.

- Kiedy ktoś wraca po długiej przerwie do konfesjonału, pytam: dlaczego tu jesteś? - mówi o. Artur. - Czasem ktoś realnie doświadcza obudzenia wiary i wtedy przychodzi, ale zwykle chodzi tylko o jakieś wydarzenie. Ostatni raz u spowiedzi byłem siedem lat temu, więcej nie pójdę, ale jutro jest pogrzeb, więc wypada przyjąć komunię. Pytanie tylko, czy to ma sens?

Grzeszę, bo nie ufam


Według dominikanina, spowiedź jest trudna dla obu stron, a słuchanie cudzych grzechów nie jest przyjemne.

- Wszyscy grzeszymy dokładnie tak samo. Zmienia się co najwyżej kombinacja czy natężenie - mówi ze śmiechem. - Z drugiej strony ja sam również nie lubię się spowiadać, choć chcę to robić, bo chcę odświeżać moje zaufanie w Bogu. Cała spowiedź rozbija się właśnie o zaufanie. Grzech jest brakiem zaufania. Nie umiem zaufać Panu Bogu, że to jest dla mnie dobre.

Z czego najczęściej się spowiadamy? Nietrudno się domyślić, bo internet jest wprost zalany falą pytań o grzechy przeciwko VI przykazaniu. "Nie cudzołóż” nie oznacza bowiem tylko zakazu zdrady małżeńskiej, a dotyczy całej sfery seksualności człowieka.

- To przykre, ale rzeczywiście VI przykazanie staje się czasem główną osią spowiedzi - przyznaje o. Artur. To chyba już od św. Augustyna tak mamy, że grzechy postrzegamy głównie na płaszczyźnie cielesności. Być może też my - księża sami to nakręcamy. Zdarza się, że gdy penitent nie wspomni o tym w swojej spowiedzi, ksiądz pyta: a szóste przykazanie? To krzywdzące i upokarzające, bo szóste przykazanie jest dopiero szóste...

Penitent powinien wierzyć, że w konfesjonale grzechów słucha sam Bóg. Kłopot w tym, że za kratką widzi zwykłego księdza. A co słyszy? Różnie z tym bywa.

- Spowiedź na Jasnej Górze w Częstochowie zapamiętam do końca życia – wspomina Karol. - Miałem dwanaście lat, a na sumieniu zwykłe grzechy nastolatka. Ksiądz zachował się tak, jakby pierwszy raz słyszał takie herezje. Zostałem solidnie objechany, a rozgrzeszenie ledwo dostałem.

Krzysiek, również student, najgorzej wspomina spowiedź w swojej parafii w Rzeszowie. - Ksiądz najpierw bardzo drobiazgowo wypytał o szczegóły każdego grzechu, a potem przez dobre 15 minut słuchałem, jakim złym człowiekiem jestem.

Ksiądz też człowiek


- Ja również miałem spowiedź, której nigdy nie zapomnę - opowiada o. Artur. - Kapłan tak mnie przeczołgał, że aż mnie zatkało. Po odejściu od konfesjonału powiedziałem ludziom w kolejce, żeby nie szli do tego księdza. Gdybym chociaż miał na sumieniu jakieś spektakularne grzechy...

Zdaniem dominikanina, sposobem na dobrą spowiedź jest znalezienie stałego spowiednika. Warto zadać sobie ten trud, jeśli naprawdę chcemy poznać samych siebie i nad sobą pracować.

- Kiedy 7 lat temu przyjechałem do Rzeszowa, sam postanowiłem takiego spowiednika sobie znaleźć. Trafiłem dopiero po wielu próbach i błędach - opowiada.

Posiadanie stałego spowiednika zmniejszy też szanse na to, że od konfesjonału odejdziemy pokrzywdzeni. Nie każdy ksiądz umie spowiadać, nie każdy będzie w nas widział coś więcej niż tylko grzechy.

- Jeśli ktoś chce wyspowiadać za bardzo i wypytuje zbyt szczegółowo, przekraczając granice, trzeba wstać i odejść od konfesjonału - radzi ojciec. - Penitent ma określić materię grzechu i okoliczności. Kapłanowi nic więcej nie jest potrzebne.

Proszę cię, ojcze, o pokutę...


Pokuta ma czynić zadość Panu Bogu i bliźniemu, powinna wyrównać szkody i krzywdy. Czy zatem pokutą może być pójście do fryzjera, na basen albo kupienie żonie kwiatów? Według ojca Artura, jak najbardziej, bo dobra pokuta to taka, w której nie "zamadla” się problemów. Rolą pokuty jest dziękczynienie Panu Bogu.

- Kiedyś za pokutę penitent dostał modlitwę w intencji członka rodziny, który bardzo jej potrzebuje - opowiada ksiądz. -Zapytał, dlaczego taka słaba pokuta. Więc zmieniłem to na tydzień o chlebie i wodzie. Wtedy stwierdził, że za surowa. Nie wiem, o co mu chodziło.

...i rozgrzeszenie


Przystępując do spowiedzi często w tyle głowy czyha obawa, że tym razem przesadziłem i rozgrzeszenia nie będzie. Są jednak ludzie, którzy podchodząc do konfesjonału, z góry wiedzą, że rozgrzeszenia nie będzie. Mimo to chcą pogadać, poradzić się, umocnić wiarę.

- Nie rozumiem kapłanów, którzy odtrącają ludzi żyjących w związkach niesakramentalnych - mówi o. Artur. - Oni wprawdzie wiedzą, że nie dostaną rozgrzeszenia, bo taka jest dyscyplina Kościoła, ale bardzo pragną powierzyć miłosiernemu Bogu swoje życie. Ich wiara tego potrzebuje i ja, jako kapłan, powinienem im pomóc.

Z jakich jeszcze powodów nie można otrzymać rozgrzeszenia?

- Jeśli się tego nie chce. To właściwie główna przyczyna, dla której odmawia się rozgrzeszenia. Są ludzie, którzy przychodzą do konfesjonału i właściwie nie wiedzą po co. Grzechów nie mają, albo twierdzą, że nie żyją zgodnie z nauką Kościoła, nie żałują tego, nic nie chcą zmieniać, ale proszą o rozgrzeszenie. I co ja mam im wtedy powiedzieć?

Idź i nie grzesz więcej


Dla Krzyśka ten moment to najsłabszy punkt całej procedury.

- Idę do spowiedzi, wyznaję grzechy, żałuję, ale w sercu wcale nie jestem pewien, czy nigdy więcej się one nie powtórzą. Zwykle zresztą się powtarzają - zdradza.

Takim jak on ojciec Artur życzy - oby z tymi samymi grzechami do końca życia. Dlaczego?

- Naprawdę życzę komuś, żeby miał te same grzechy, ale żeby pośród nich pracował nad ocaleniem piękna i dobra - tłumaczy. - Przemiana nie będzie polegała na mniejszej liczbie grzechów, ale na tym, że czynimy więcej dobra. Lepiej tak, niż przymnażać nowe - mówi ze śmiechem. - Mimo wszystko, trzeba być jednak bardzo nierozsądnym człowiekiem lub mieć mały kontakt ze sobą, żeby wierzyć, że grzechów więcej nie popełnimy.

Przede wszystkim zrozumieć


Karol i Krzysztof po dobrą powiedź chodzą do rzeszowskich dominikanów.

- Tam jest inaczej - tłumaczy Karol. -Spowiednik przejmuje się tym, kim jestem. Nie widzi mnie tylko przez pryzmat moich grzechów. Bo czasem ksiądz zbluzga i objedzie, a potem - idź i bądź lepszy. Niby jak, skoro po takiej spowiedzi masz ochotę rzucać talerzami po ścianach?

- U dominikanów w konfesjonale jest normalna rozmowa - dodaje Krzysiek. - Bo nie chodzi chyba o to, żeby ktoś po tobie pojeździł i skarcił. Czuję się wyspowiadany, a nie zmieszany z błotem.

- Dlaczego mamy dobrą opinię, to nie wiem - śmieje się o. Artur. - Ja mam być człowiekiem, który słucha i pomaga wzrastać w wierze - tak rozumiem swoją posługę. Nie mam oceniać czy szafować surowością. Oczywiście są sytuacje, kiedy komuś trzeba coś mocno powiedzieć. Kiedy mówiąc wprost: żarty sobie robi z sakramentu. Ja przede wszystkim chcę zrozumieć drugiego człowieka i przywrócić mu więź z Bogiem.

Źródło: Spowiedź? To nie boli! Czyli jak to w konfesjonale bywa /www.nowiny24.pl



Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Media Regionalne Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

k (gość)

pewnie trzeba było do furty zadzwonić . Myślę,że trzeba było do furty zadzwonić nie zawsze jest kapłan w kościele ale może być w klasztorze, a zadzwonić to nic dziwnego i poprosić o spowiedź, druga sprawa na Rzgowskiej 41 spowiadają zdaje się 14-18 tam też można przyjść i jest też adoracja. A nade wszystko zapraszam do Dominikanów na Zieloną ,naprawdę miejsce godne polecenia i kapłani jakby z innej planety:)

łukasz (gość)

spowiedz. właśnie wróciłem z Klasztoru w Łodzi w Łagiewnikach .Spowiedz miała się rozpocząć o godz 10 wyszedłem o godz 10,30 - spowiednika nie było.:(. Pracuję, mam swoje obowiązki,daję na ofiarę, chcę się pojednać z Bogiem , a nie ma kapłana w wyznaczonych godzinach.:(

Video

Najczęściej czytane

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij