O tym, że MPK w Łodzi jest dziwne nikomu nie trzeba opowiadać. Nie ma dnia, w którym MPK nie spowodowałoby jakiegoś wypadku, kogoś nie potrąciło, spłonęło, przeciągnęło po ulicy, nie przyjechało, wjechało w przystanek czy ostatecznie uwięziło w tramwaju za karę.
Ewa Michałowska nie wysiadła na ostatnim przystanku na Kurczakach, więc za karę motorniczy uwięził ją w tramwaju.
Ja nie wiem na co pani Ewa narzeka. Tylko w Łodzi za kilka złotych można przeżyć prawdziwą szkołę przetrwanie! MPK za niecałe 3 złote w 30 minut zorganizuje nam ekstremalne przeżycie. Znajdzie mi firmę, w której będziemy mogli nauczyć się wydostawać z płonących pojazdów, pokażą nam co to znaczy szybka jazda na oślep aż w końcu po pilnym okiem motorniczego będziemy próbowali się wydostać z pancernej klatki zwanej wagonem.
Bogumił Makowski uważa, że skargi na kierowców bywają absurdalne. - Kiedyś pasażerka skarżyła się na piśmie, że kierowca masturbował się w autobusie. Sprawdziliśmy - jest to technicznie niemożliwe - opowiada rzecznik.
Technicznie niemożliwe? Jak to? W sumie może ten motorniczy był bez rąk, więc Pan Rzecznik ma rację. A może sprzęt, na którym testowano, czy jest to wykonalne był jakiś trefny i nie stawał na zawołanie tak samo jak autobusy się nie zatrzymują kiedy powinny ;-)

