A co byłoby, gdyby zamiast budowac kolejny kilkusetmetrowej, kwadratowej powierzchni koszaro-dom w podwarszawskiej miejscowości o nazwie niewartej zapamietania, wykorzystano juz istniejąca strukturę? Co gdyby można było zgłosić swój blok? No ja np. bardzo chętnie, bardzo chętnie zgłosiłbym swoją wielorodzinna strukturę, a własciwie, nie moja, a tych wielu rodzin, z którymi los chciał iż pod jednym płaskim jak tafla Morza Martwego dachem zamieszkuję !
Wyobraźmy sobie tych mieszczan, podmieszczan, których losy nagle śledza obiektywy kamer. Czy będą nad wyraz sztuczni? Czy przestaną chodzić po domu w najgorszych ciuchach rodem z koszmaru sennego Zienia, czy Baczyńskiej? Nie.. Tak być nie może, nalezałoby to jakoś rozwiązać. Wiem ! Po prostu najlepiej byłoby niczego nie mówić, podpierając się możliwością zainstalowania podsłuchu i podwizji (?) bez zgody mieszkańców, w celu przeprowadzenia ich starannej inwigilacji. Takie reality show oczywiście nie mogłoby być puszczane w Polsce, bo a nuz ktos obejrzy i posypią się pozwy. Nie.. najlepiej w kraju o podobnej kulturze, podobnym standardzie życia..
Gdzie by tutaj, prawda.. O! Moze w Estonii? Klimat podobny , ludzie podobni, tak samo postradziecko i tak samo świeżo - europejsko. Idealnie zatem mamy już kamery, mikrofony, mamy rynek zbytu i co?
No jak to co..? kręcimy! Na pierwsza klatkę proponuję - klatkę schodową. Krótka wycieczka po czeluściach korytarzowych tub, słabo doświetlonych i słabo wentylowanych, ale to w końcu cały smaczek polskiej klatki. Widz ogląda poczatek w przeswiadczeniu iz ma to wpływ na cały dalszy los mieszkańców. Z czwartego piętra dobiega dźwięk udarowego wiertła prującego ściany z żelbetu. Na parterze Pani Woźniakowa bije uparcie schaby na obiad, choć dxwięk przypomina raczej walenie młotem w samą deskę (bez schabów) Cóż, nie wnikamy, oglądamy dalej. Nagle najazd kamery na drzwi nr. 10. Wyłania się postać w samych ineksprymablach ( gaciach ) i wystawia modnym w ostatnich latach zwyczajem worek wypełniony śmieciem wszelakim, który po przegniciu w nocy zostanie wyniesiony dopiero rankiem dnia nastepnego. Procesu gnilnego nie ujmiemy na taśmie, ale nie ukrywajmy - zachodzi. Postać nerwowo rozgląda się po korytarzu wypatrując czy nie idzie sąsiadka z psem, czy dzieckiem. Nikogo nie ma. Zatem jeszcze krótkie drapanko po zadzie i drzwi zamykają się po cichu.
Kaszel, smarkanie, pociąganie nosem - to mały Łukaszek wraca ze szkoły objuczony 100 kilogramowym tornistrem z wizerunkiem Kubusia Puchatka, który dostał na Święta dwa lata temu. Najazd kamery na wygięte skolioza, lordozą i kifozą plecy dziecka ( można wrzucić w rogu Tv reklame przychodni ortopedycznej ), a następnie krzyk matki otwierającej drzwi na widok gluta zwisającego do pasa. Łukaszek niestety jutro tornister zostawi obok łózka, ale uśmiech malujący się na jego twarzy po stwierdzeniu matki "Nie no, nie możesz isc chory do szkoły!" podpowiada nam iż chłopiec niespecjalnie żałuje.
Mamy poczatek, wizja poszła, 3 mln widzow sledza losy pierwszych zapoznanych mieszkąńców domu. Może wprowadzimy dla zysku jakieś tele-audio-tele? Czemu nie ! Wyślij SMS o tresci "PYRY" jesli uważasz ze Iksińska zrobi w piątek na obiad puree i mielone, albo o treści "OMO" jesli Ygrekowska zrobi w sobotę dwa prania zamiast jednego.
Myslicie może że mało chwytliwe? Że niby nie ma skandali?
Błąd ! A co jesli okaże się ze Pan spod trójki sypia z wdową spod siódemki? A może syn Bronki spod dziewiatki jest satanistą i rozpruwa wnętrzności małym kotom podczas osiedlowej czarnej mszy? Albo nawet lepiej - co jesli Marian Słoneczny ma naprawde na nazwisko Sonnenberg i jest Żydem? Czy katolicy ze wszystkich 4 pięter przyjeliby to jako normę? Czy moze jakiś zdeklarowany neonazista, antysemita przytrzasnałby ogon jego ulubionego bezdomnego kota drzwiami od samochodu w ramach zemsty za sam nie wie co?
Im więcej oglądamy, tym wicej wiemy, a nic nie jest tak fascynujące jak życie takich ludzi, takich samych jak my. Jak wyciąganie blokowych brudów, plotkowanie i opowiadanie historii mniej, lub bardziej prawdziwych sąsiadkom, podczas gdy kasjerka w spożywczaku zlicza towar z koszyka.
Ile zmarnowanych szans drzemałoby w moim bloku, ile niespęłnionych marzeń !! Pomyślcie iż pod wpływem medialnego rozgłosu ktoś mógłby spełnić się jako polityk liberalnej partii. Któraś z sasiadek mogłaby za grube pieniądze odsprzedawać prawa do swoich przepisów na niedzielne ciasta typu "PRZEKŁADANIEC" stając się naszą polską Martą Stewart !
Młody chłopak z parteru mógłby założyć zespół a z powodu tylko znanej twarzy na koncertach zawsze byłyby komplety, nie mówiąc o tłumach wrzeszczących fanek pod sceną.
Ile mogłoby się zmienić gdyby tak ktoś dał szansę mieszkańcom mojego bloku. Gdyby po prostu odnalazl w nich ten polski ukrywany potencjał i pokazał ich w TV rzeszom wygłodniałych wrażeń telewidzów z nadbałtyckiej republiki.
A tymczasem co? A nic. Pozostaje im żyć w swoich mieszkaniach, M-3, M-4, skupiac się na swoich codziennych sprawach i być małym trybikiem maszyny utrzymującej jakoś przy życiu ten sztucznie stworzony organizm jakim jest - DOM WIELORODZINNY.
Po tej całej wizji, po tym filmowaniu, rozsławianiu nagrywaniu i puszczaniu , którego nie było, i nigdy nie będzie nasuwa mi się tylko jedno pytanie - czy żeby w obecnej dobie poznać ludzi z którymi się mieszka.. trzeba byłoby ich naprawde podglądać?
Hmm..
"W strasznych mieszkaniach strasznie mieszkają straszni mieszczanie", czyli reality po polsku..!
Arcadious
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 452
- Wpisów na blogu: 27
- Komentarzy: 270
- Miejsc na mapie: 57


Trafiłeś w sedno mój drogi.. ja zawsze zanim, ewentualnie tuż po wywaleniu śmieci lubię się podrapać po tyłku i nadziwić ileż to taki człowiek może sam syfu naprodukować.. raz się nie podrapałam bo jakoś tak nie było okazji gdy wynosiłam na śmieci puste pudełko po butach i natrafiłam akurat na miejscową panią od riserczu, która właśnie przeglądała blokowy składzik. Jak ona zobaczyła to pudełko to nie wiem czego się spodziewała w środku ale nie mogła od niego oderwać wzroku.. myślałam że mnie zaraz zaatakuje i zabije jak w jakiejś futurystycznej noweli o życiu po zakładzie nuklearnej, więc przezornie jak to uczyli na "tajmlajf przedstawia" rzuciłam przynętę jak najdalej od siebie. Kobieta natychmiast zaatakowała zdobycz- pudełko (zaznaczam puste) a ja rzuciłam się w stronę ucieczki. Uff udało się.. ale jak sam widzisz drapanie się po tyłku byłoby tu conajmnie nierozsądne..