Jestem ciekawa, co byście powiedzieli na...konkurs pt. "ubieranie na czas".
Otóż do rozważań o zorganizowaniu czegoś takiego dla szerszego grona skłonił mnie...mój nowy listonosz. Wraz z przeprowadzką nabywa się nowy kąt, sąsiadów, często nowe osiedle oraz...listonosza :-D
Mój "nowy" sprawia, że moje codzienne życie nabiera ...rumieńców. Dzwonek domofonu z samego rana zwiastuje przybycie JEGO, zniecierpliwionego, posiwiałego, drobnej postury listonosza. Wyścig zaczyna się od momentu kiedy postanawiam podnieść słuchawkę (-kto tam? - poczta). Później to samo: "kur..., znowu" i szaleńcze poszukiwanie stosownego odzienia.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że przychodząca korespondencja zazwyczaj nie jest do mnie. Na szczęście coraz rzadziej przychodzą listy do poprzedniej właścicielki [...] Dziś odebrałam...swój prezent urodzinowy od Łukasza...
Zainspirowana porankiem
Emilia Białecka...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 1492
- Wpisów na blogu: 30
- Komentarzy: 479
- Miejsc na mapie: 443


...brzmi kusząco!;P;P
Ty to masz fantazje dziewczyno ;-) Ubieranie na czas...kurcze przecież kobiety nigdy nie wiedzą co na siebie włożyć. I jak tu coś włożyć na siebie i to jeszcze na czas? Nierealne ;-) Ale pomysł dobry hihihihi ;-)
I właśnie z tego powodu (niejako braku zdecydowania, w efekcie "grzebania się") mój mężczyzna cieszy się z moich postępów, bo jak powiedział "nie będzie musiał czekać na mnie pół dnia". Ja jednak jestem zdania, że aby był jakiś postęp musiałby listonoszowi płacić. Ciutkę jest za wolny...
:D
pamiętaj, że listonosz zawsze dzwoni dwa razy;)