Wrzucam te zdjęcia jako wpis na bloga, a nie jako "wieści" z dwóch powodów. Po pierwsze, temat jest sprzed trzech dni, więc żaden to news. A po drugie, jako fan "Odysei Kosmicznej" i muzyki klasycznej, mam zbyt osobiste i emocjonalne podejście do tego wydarzenia. Za bardzo, żeby robić z tego normalny, obiektywny artykuł.
A zatem, oto mój stronniczy zapis wrażeń z piątkowego wieczoru.
Zacznę od tego, było mnóstwo powodów do narzekania, tak, tak! A mianowicie:
- że za mało miejsc, a za dużo ludzi. Wydłużyć widownię w tył trzeba było!
- że wszystkie dobre miejsca były od razu zajęte albo zarezerwowane
dla vipów (połowa nie przyszła) i tam gdzie siedziałem widoczność była
kiepska
- powtórzę: połowa vipów nie przyszła!!! Pierwsze rzędy ziały pustkami, ale "nam siadać nie kazano" :-(
- że zanim film się rozpoczął, trzeba było wysłuchać autopromocji
miasta i w ogóle. No dobra, to mogę zrozumieć - seans darmowy, więc reklam należało się spodziewać.
- że zimno!!! wpuszczali od 20, a film się zaczął o 21:30 i skończył o
północy - cztery godziny siedzenia nieruchomo na chłodzie. A wstać i wyjść na herbatę się nie dało, bo potem już by się nie weszło.
- że sceneria źle dobrana - w tle dyskoteka, wesołe miasteczko i nadmuchiwany wulkan - ciągle jakieś hałasy, światła, dudnienie etc
- i przede wszystkim: że ludzie przyszli zupełnie przypadkowi, jakby
nie wiedzieli na co. Normalnie jak słyszałem niektóre komentarze, to ręce mi opadały i zaczynałem wątpić w sens wszystkiego w ogóle.
Impreza była mocno wypromowana, więc gawiedź przybyła tłumnie, po czym niektórzy wyszli jeszcze zanim film się zaczął. I całe szczęście. Duża część wyszła też w trakcie filmu, a bo to zmarzli, film im się dłużył, nie rozumieli go, głupio komentowali etc.
- i jeszcze coś mi się przypomniało: ludzie tłumnie zaczęli wychodzić podczas napisów końcowych, jak w kinie, a przecież orkiestra wciąż grała!
Na przyszłość wolałbym obejrzeć taki spektakl po prostu w filharmonii, nawet za podwójną cenę. Byłoby ciepło, wygodnie, lepiej byłoby widać i słychać, a przypadkowi, niepotrzebni ludzie by się nie pałętali przed oczami.
Ale to już jest temat na inną rozmowę: czy wychodzić z taką wysoką
kulturą do mas na piknik, czy pokazywać ją w odpowiednich warunkach tylko miłośnikom?
Tak więc można narzekać, oj można. Ale ja nie mam zamiaru!
Bo gdy orkiestra zagrała Zaratustrę, a praczłowiek roztrzaskiwał kości zwierząt, to było doznanie nie do opisania. I nawet w tej chwili jak sobie przypomnę ten moment, to znowu zapiera mi dech w piersiach. Po prostu REWELACJA! I tyle :-)
A wracając do mojego wcześniejszego pytania - wychodzić. Mimo wszystko wychodzić. Widziałem w życiu różne tego typu spektakle, także za granicą, i wiem jedno: to one właśnie tworzą kulturalną tożsamość i wizytówkę miasta. Może organizacyjnie Manufaktura dała ciała, cóż. Pierwsze koty za płoty. I tak piątkowy pokaz "Odysei Kosmicznej" był WYDARZENIEM na miarę światową. "Łódź europejską stolicą kultury 2016" - wreszcie słowo powoli staje się ciałem. Trzeba nam właśnie takich wydarzeń - bezprecedensowych, bezkompromisowych, zakrojonych na wielką skalę.
A malkontenci zawsze się znajdą. Gdy w zeszłym roku europejską stolicą kultury był Liverpool, i z tej okazji na ulice wyszedł wielki mechaniczny pająk, też odezwały się marudy. Że te prawie dwa miliony funtów można było wydać lepiej. Że gigantyczny pająk wystraszy na mieszkańców na śmierć. Itp, itd. A przecież liczy się co innego - że miasto pokazało właśnie coś bezprecensowego, odważnego i na wielką skalę.
Jestem pewien, że łódzki pokaz filmu Kubricka będzie z perspektywy czasu doceniony w całej kulturalnej Europie - za te same przymioty. I mało kto będzie pamiętał o dudniącej za plecami dyskotece czy o ludziach piszczących na karuzeli.
Wystarczy, żeby nie zapomnieli o tym organizatorzy. Od nich bowiem oczekuję w przyszłym roku czegoś na podobną skalę - a mianowicie "Amadeusza" Milosza Formana :-)
"2001: Odyseja Kosmiczna" z orkiestrą na żywo
Mariusz Kucharc...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 17
- Wpisów na blogu: 11
- Komentarzy: 95
- Miejsc na mapie: 31


A ja bym to dała do wieści jako felieton :D:D:D Dzięki za materiał, czyta się bardzo lekko i przyjemnie, no i oczywiście fotki miłe dla oka :)
to była gratka, na którą wielu ostrzyło sobie zęby już od dłuższego czasu. Mam podobne odczucia, jeśli chodzi o zupełnie niepotrzebne efekty specjalne w postaci odgłosów z wesołego miasteczka i zimna, ale też nie mam ochoty wylewać tutaj żali. Czymże jest szczękanie zębami w zestawieniu z tak wielkim kinem?:) Zapamiętam ten wieczór z innego powodu. Wrażenia jak najbardziej na tak. Jeśli ktoś sądzi, że muzyka klasyczna i obraz science fiction, to rzeczy nie do pogodzenia, jest w błędzie. Strona fabularna filmu zespolona z muzyką m.in. Richarda Straussa i Joanna Straussa, perfekcyjnie buduje nastrój. Ukłony i jeszcze raz ukłony dla łódzkich muzyków. To za ich sprawą z gigantycznego ekranu wprost na zgromadzonych widzów spływały emocje, z którymi borykali się filmowi bohaterowie. W powietrzu dosłownie unosił się niepokój kosmonautów z „Odysei”, a zawodzący chór pogłębiał te doznania. Piorunujący, wręcz kosmiczny efekt. Na samo wspomnienie mam ochotę na powtórkę z rozrywki, a że teraz mamy troszeczkę kataru, to nic, kicham na to:).
i tak było kosmicznie. To że były te wpadki to nic wielkiego. Cieszę się tylko, że ktoś odważny się w końcu znalazł i udało mu się to zrealizować a reszta zwolenników jarmarków, odpustów i innych "tradycyjnych" łódzkich elementów poległa w snopach siana lub też wpadła w krosna nucąc Prząśniczkę.
"Amadeusz" byłby fajnym pokazem i dość mocno kontrowersyjnym jak na nasze łódzkie skostniałe społeczeństwo. Od razy by padały stwierdzenia, że nudne, za ciężkie i w ogóle o co c'mon. Aby gawiedź zachęcić, nawet z okolicznych miejscowości proponuję "Gwiezdne Wojny" Sami Wiecie Kogo, Indianę tudzież E.T. , filmy pełne muzyki symfonicznej. Komercyjne aż do bólu, ale chyba chodzi o promocję miasta, więc warto aby nasze władze trochę wysiłku włożyły. Gawiedź przyjedzie, gawiedź pogada, dudki zostawi i będzie miło. Promujmy nasze miasto odważnymi projektami a skoro jesteśmy znani z Filmówki to idźmy tą drogą i zaskakujmy Polskę i Europę.