Nie miałam zamiaru uczestniczyć w tym tłumnym koncercie, ale wybrałam się z aparatem fotograficznym, sztucznymi ogniami i rozgrzewaczem w torbie na Piotrkowską, na plac Wolności i do Manufaktury. Emocje mi się udzieliły, chociaż o północy po raz pierwszy nie byłam zainteresowana otwieraniem szampana, a robieniem zdjęć.


wlasnie jak sie udala impreza w Manu? bo cos cisza o niej