Od piątku, 18 czerwca 2010 roku, w kinach Orange IMAX między innymi w Łodzi na gigantycznych ekranach odżyją wspomnienia widzów małych i dużych przy filmie „Toy Story 3” w wersji 3D. Wyraziste i wzruszające postacie, podbijające miliony serc na całym świecie, ponownie zagoszczą na ekranach kin Orange IMAX i obezwładnią pokaźną dawką humoru!
Toy Story 3 to najnowsza kontynuacja losów znanych na całym świecie bohaterów-zabawek, które pod nieobecność ludzi ożywają, doświadczają rozmaitych przygód, a przede wszystkim zachwycają widzów w każdym wieku. Trzeci film z serii nie jest oddzielną twórczością animacyjnych gigantów z Disneya i Pixara, lecz kolejnym etapem w życiu animowanych bohaterów. Andy, właściciel zabawek, jest już dorastającym chłopcem, który idąc na studia, opuszcza swój dom rodzinny, by zamieszkać w akademiku. "Stare" zabawki natomiast trafiają do przedszkola, i jak można się domyślić - nie są ani trochę zachwycone swoim nowym otoczeniem. Planują więc wielką ucieczkę ku wolności i staremu porządkowi. Przyłączą się do nich nowi bohaterowie, między innymi znana lalka Kena i Barbie, jeż w skórzanych spodenkach oraz różowy pluszowy Miś Tuliś o zapachu truskawkowym. Ich wielka ucieczka to niekończące się pasmo niepowodzeń i piętrzące się trudności, ale też niepohamowany entuzjazm i niebywała wytrwałość w realizowaniu zamierzonej taktyki. To warunki wprost idealne dla licznych gagów, zabawnych dialogów i powalającego humoru sytuacyjnego.
Premiera filmu już 18 czerwca, a my mamy dla Was 4 podwójne zaproszenia na Toy Story 3 w wersji 3D w kinie Orange IMAX Manufaktura. Bilety będą ważne w terminach: 21-24.06 oraz 28.06-1.07. By je wygrać wystarczy, że w komentarzu poniżej napiszecie, jaką zabawkę w dzieciństwie lubiliście najbardziej i dlaczego. Jednocześnie należy wysłać maila ze swoim imieniem, nazwiskiem i MM-kowym nickiem na adres: konkursymmlodz@gmail.com (w tytule koniecznie wpisując "Toy Story 3 w 3D"). Nagrodzimy autorów najciekawszych komentarzy, którzy wyślą także maila na podany wyżej adres. Konkurs trwa do 17 czerwca, do godz. 23.59.
WAŻNE: Pod uwagę brane będą tylko komentarze zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników.
Bilety na "Toy Story 3 3D" w Orange IMAX Manufaktura [konkurs]
redakcja
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 1035
- Wpisów na blogu: 814
- Komentarzy: 473
- Miejsc na mapie: 332


jako mała dziewczynka uwielbiałam bawić się z moimi siostrami na schodach, ale takich domowych schodach, które były wyłożone parkietem . Siadałyśmy na największym schodku i pukałyśmy w parkiet, udawając, że za "drzwiami" jest tam świat bajek. Potrafiłyśmy bawić się tak godzinami.
Bardzo chętnie powrócę myślami do czasów, gdy byłam mała. No to tak, najbardziej lubiłam się bawić rzecz jasna lalkami Barbie, miałam dla nich domek, mebelki, szyłam też sama ciuchy i sprawiało mi to prawdziwą przyjemność. Nie powiem, żebym umiała się posługiwać nitką i igłą i często te ciuszki okazywały się za duże bądź za małe na moje lale, ale mimo to nie poddawałam się i dalej robiłam za projektantkę. Bawiłam się przeważnie z młodszą siostrą, ale przychodziły też do mnie koleżanki ze swoimi Barbie. No zabawa na całe dnie :)
Miałam też mnóstwo maskotek, z których każda miała własne imię. Pamiętam, że kiedy kładłam się spać brałam je wszystkie do siebie na łóżko i otulałam kołdrą, żeby żadnej nie było przykro, że siedzi całą noc na regale (ach ta dziecięca wyobraźnia :p )
Lubiłam też bawić się z bratem klockami i żołnierzykami ;D albo w policjantów i złodziei, brat miał różne akcesoria, spluwy i kajdanki ;) pamiętam jak całą bandą dzieciaków ganialiśmy się po ulicach, to były czasy :P
Często bawiłam się też w "ciotki" :D z koleżanką /-ami zakładałyśmy sukienki i buty naszych mam (to, że były one za duże nie było dla nas wtedy żadnym problemem) brałyśmy też papierosy, torebki, telefony, klucze itp. i udawałyśmy, że jesteśmy dorosłe ;D
O, i bawiłyśmy się też w pokaz mody, rozwijałyśmy sobie taki długi czerwony dywan, który robił nam za wybieg.
Co jeszcze... zabawa w szkołę, sklep, bank, lekarza, sąd, w koło fortuny, w idola, szansę na sukces :p we wszystko, co tylko nam podsuwała wyobraźnia. Kurcze fajnie było kiedyś, a teraz dzieciaki siedzą każde w swoim domu przed kompem i tv.
Chyba troszkę odbiegłam od tematu, bo miało być o zabawkach ;)
Poza lalkami Barbie i różnymi maskotkami moją ulubioną "zabawką" była okładka kasety (wtedy jeszcze nie było płyt) "Dangerous" Michaela Jacksona. Zabierałam ją do przedszkola i wpatrywałam się w ciemne tunele kolejek prowadzących pewnie np. do jakiegoś Zamku Strachu lub innego tajemniczego miejsca i bramę, której początek widać na okładce, wyobrażając sobie co może być dalej... I tak pogrążałam się we własnym świecie fantazji, uciekając myślami z przedszkola, za którym nie przepadałam... Chyba do tej pory mam sentyment do tej okładki :)
Pamiętam w dzieciństwie zabawy żołnierzykami,
przy, których siedzieliśmy z bratem całymi godzinami.
Rozgrywaliśmy wielkie bitwy, akcje i naloty,
Ataki, podchody i walki na samoloty.
Cała masa malutkich, plastykowych figurek,
Było to hit chyba wszystkich okolicznych podwórek.
W piaskownicy wielkie budowle, a na nich nasi bohaterowie,
Krew, strzały, okrzyki - to było w naszej głowie.
Bitwy trwały do wieczora późnego,
A wznawiane były rankiem dnia następnego.
Bardzo, ale to bardzo chciałbym się wybrać z ukochaną na Toy Story 3D!
był miś, brązowy..... rosyjski, bo innych wtedy nie było, pluszowy. Pamiętam, że szybko się rozpruł. Mama szyła mi go chyba ze 100 razy. Po pewnym czasie odpadł mu nosek.... Ale i tak go kochałam. Później kiedy już podrosłam a miś został wyparty przez lalki przywożone z Niemiec przez ciocię, znalazłam go w starym pudle na strychu. Zostawiłam, nie wyrzucałam. Został w tym pudle do dzisiaj. Kiedyś pokażę go mojemu synkowi.
W dzieciństwie miałam szarego misia z czerwoną czapeczką.Należał wcześniej do mojej mamy.Bardzo go kochałam .Nie był ładny ,ale był moim najwierniejszym powiernikiem..........
... auta , i wszelkiego innego rodzaju pojazdy co miały dwa , cztery lub więcej kółek. Były to różnego rodzaju wyścigi , zabawa w "policjanta i złodzieja" i "naprawianie auta " po którym mój tata już nie dał rady go naprawić ,ale najfajniejsze chyba były zderzenia i kraksy , niestety nie wszystkie auta wychodziły z tego cało ...
najbardziej lubilam grabki, wiaderko, szpadelek i foremki... bo nie było nic lepszego jak zabawa w błotku, piachu i wodzie...kazdy lubi się pobrudzić :D:D:D
bawiłam się w budowanie, gotowanie...tworzylam niesamowite budowle czy tez ciasta z piachu oczywiscie xD a jaka radocha była kiedy trzeba było sie potem umyć :P
Jak każda dziewczynka bawiłam się lalką :) Ale to nie była taka zwykła lalka Barbie, bo nazywała się Cindy :) i miała płaskie stopy, a nie jak każda Barbie takie, jakby 'urodziły' się już w szpilkach. Cindy miała niebieski strój kąpielowy, pomarańczowe pareo i okrągłe, niebieskie okulary. W zestawie były dodatkowo dokładnie takie same okulary i takie samo pareo tylko, że powiększone jakieś 10x, tak żeby pasowało na małą dziewczynkę taką jak ja :) Uwielbiałam chodzić z Cindy na plaże.
Może to dziwnie zabrzmi, ale jako mała dziewczynka nie lubiłam lalek, misiów i inny zabawek dla dziewcząt.
Bardziej kręciły mnie autka, żołnierzyki i tego typu zabawki.
Zawsze lubiłam bawić się z chłopakami, a w szczególności (pamiętam to jakby to było wczoraj) bawiłam się na świetlicy na dywanie, co wyglądał jak autostrada, była to super zabawa i zawsze jak czekała na rodziców to miałam jakieś zajęcie :)
Jak byłam trochę mniejsza, to ulubioną zabawą było taplanie się w wodzie po deszczu lub mokrym piasku, ahh co to była za radość, skakanie w kaloszach po kałużach.
Inną zabawką były przeróżne foremki, gdy się wyjeżdżało nad morze miało się ich zapas, zamki z piasku uwielbiam robić do dzisiaj, hihi ;))
Moją ulubioną zabawką z dzieciństwa był Słownik Wyrazów Obcych. Była (i nadal jest!) to gruba książka z wyrazami, których nie znałem, ale lubiłem znajdować losowo wyraz i czytać jakie jest jego znaczenie. Wkładałem między kartki małe rośliny, żeby się ususzyły i ćwiczyłem na kartach słownika jak będę się w przyszłości podpisywał imieniem i nazwiskiem. Nie wiem czemu tak robiłem, ale teraz widzę, że było fajowo i oryginalnie ;)
Moje dzieciństwo było nierozerwalnie związane z lalkami Barbie, oczywiście. Szyłam dla nich ubranka, czesałam, potrafiłam bawić się nimi godzinami. Jednak prawdziwym hitem okazał się Ken, nie pamiętam już, od kogo go dostałam, ale od tamtej pory zabawa lalkami nabrała sensu. Ken był przystojnym, umięśnionym brunetem z uroczym śnieżnobiałym uśmiechem i pamiętam- cudnym różowym T-shirtem na swoim opalonym ciele. O tak, Ken był zdecydowanie metroseksualnym facetem(Lalkiem?).
On to miał życie z moimi dziewięcioma Barbie;]
Wszystkie za nim szalały i chciały brać ślub, a mi zazdrościły Dziewczynki z sąsiedztwa, bo tylko ja miałam Kena:)
Ja bardzo lubiłam klocki, miałam różne i drewniane i plastikowe. Budowałam z nich domy, wieże, mury obronne i zamki. Wyobraźnia pozwalała na różne style budowli. Dlatego pewnie je tak lubiłam i nigdy nie nudziły mi się.
Ehh chciałoby się wrócić do czasów dzieciństwa...:-)
Ja bardzo lubiłam klocki, miałam różne i drewniane i plastikowe. Budowałam z nich domy, wieże, mury obronne i zamki. Wyobraźnia pozwalała na różne style budowli. Dlatego pewnie je tak lubiłam i nigdy nie nudziły mi się.
Ehh chciałoby się wrócić do czasów dzieciństwa...:-)
Moją ulubiona zabawką z dzieciństwa, którą mam do dzisiaj była maskotka liska. Niby zwykły pluszak a bardzo dużo dla mnie znaczył. Jak byłam dzieckiem zawsze bardzo podobały mi się automaty z taką łapka i maskotkami, gdzie wrzucało się monetę, naprowadzało na maskotkę i jak się złapało to maskotka była moja. Potrafiłam godzinami stać przed takimi automatami i patrzeć czy komuś udało się coś złapać. Dla mnie zawsze tata wyciągał maskotki i miałam ich naprawdę dużo, ale ona nie miały dla mnie większego znaczenia. Pewnego dnia dostałam od rodziców 2 zł i mogłam sama zagrać. Nikt nie wierzył, że uda mi się cokolwiek wygrać. Ja byłam przy tym bardzo zestresowana, patrząc z pkt. dnia dzisiejszego nie wiem co ja w tym takiego widziałam. I udało mi się… złapałam mojego kochanego liska z którym już się nie rozstawałam od tego momenty. Gdy zasypiałam to byłam do niego przytulona, zabierałam go na wszystkie wyjazdy, inne maskotki poszły w zapomnienie. Do dzisiaj mój lisek pomimo, że już bardzo zniszczony jest ze mną i przypomina mi lata dzieciństwa.
Byłam bardzo niewymagającym dzieckiem, ponieważ najbardziej lubiłam bawić sie... odplątywaniem z supełków starego sznurka. Musiał to być konkretnie ten jeden jedyny sznurek, którego znalazłam jako dwulatka w komorce u dziadka. Nie dulczalam rodzicom w sklepie ze chce zabawke. Dzieki temu każdy chętnie sie mna opiekowal bo przez conajmniej 3h byłam zajęta odplątywaniem supłow. Nie wiem czy aby napewno wszysto było ze mną w porządku ale sznurek mam do dzisiaj schowany w szufladzie i darze go ogromnym sentymentem :P
zawsze wygrywała piłka. Było to całkiem nietypowe jak na dziewczynkę, ale zawsze potrafiłam zachować klasę i grałam w szpilkach co czyniło grę iście ekstremalnym wyczynem.
Pomimo tego, że dziewczynki wolą raczej lalki, ja uwielbiałam bawić się klockami LEGO. Mam teraz 27 lat, więc kiedy byłam małą dziewczynką Klocki LEGO były drogie i nie bylo ich aż tyle do wyboru co teraz. Odkąd pamiętam na wszystkie urodziny, dni dziecka i inne tego typu uroczystości dostawałam LEGO. Cieszyłam się jak głupia. Stworzyłam całe miasteczko z klocków LEGO na półkach w moim pokoju. Największą radość oprócz z tego oprócz mnie miała moja chomiczka Felcia, która uwielbiała spacerować pomiędzy moimi budowalami. Oj tak to była zabawka...
Murzynek Bambo w Łodzi mieszka,
Ma przyjaciela ten Nasz koleżka,
Tym przyjacielem jest mały Krzyś,
Na spacer z Bambo chce znowu wyjść,
Krzyś wyprowadza wózek czerwony,
Będzie w nim Bambo do parku wieziony.
I tak mijały dni i miesiące,
Krzyś z Bambo mieli zabaw tysiące.
A czasy nie były takie jak dzisiaj,
Każdy miał tylko lalkę lub misia.
Niejeden patrzył mocno zdziwiony,
Skąd murzynek dotarł w te strony?
A napisano mu na etykiecie -
Zrobiono w polskiej fabryce … w sekrecie.
jest to historia mojego Murzynka - lalki, którą bawiłem się w wieku 3-4 lat, a którą po prawie 30 latach przejął mój synek Kubuś.
Jak pamietam moja ukochana zabawka byla wielka lalka, ktora moj tata jakims cudem przywiozl mi z Niemiec:) Lalka byla wymiarow 1,5 rocznego dziecka i miala dluugie blond wlosy. Pamietam chcialam ja nosic po ulicach i wszytskim sie nia chwalic, co zawsze przywracalo o prawie zawal starsze panie, ktore mowily do mojej mamy: " o rany.. pani 5 letnie dziecko niesie roczne.. czy pani oszalala:)
W kazdym razie po latach stwierdzam ze musialam naprawde kochac ta lalke i sie w nia zapatrzec bo moj synek w wieku 2ch lat wygladal jak ta lalka:) tlusciutki blondasek:)
0 strona