Polacy mają zdolność do wiecznego narzekania i zawsze znajdą winnych. Na zmiany chyba nie ma co liczyć, bo na taką postawę jest zapotrzebowanie i nie odstajemy od innych.
Kasia ze spożywczego jest szatynką, nie chce jej się wstawać rano. Za oknem jest szaro i jak zwykle nie ma na co patrzeć. Wojtek, mieszkający dwa bloki dalej jest lekarzem. Cóż za pech, znowu zepsuł mu się samochód, oczywiście to wina producenta, bo gdyby...
Dzień dobry, właśnie rozpoczęliśmy swój dzień od narzekania i tak też go zakończymy. Jak tu mówić, że każdy z nas jest inny? Cóż, ale postawa narzekająca jest u nas akceptowana, ba... jest nawet na nią zapotrzebowanie.
Próbowaliście kiedyś powiedzieć: "jaki ładny dzień" czy też "jak to MPK dziś szybko jeździ". Załóżmy jednak wersję optymistyczną powiedzieliście to wszystko, uśmiechacie się do ludzi. I co słyszycie od osoby czekającej na tramwaj? Tak, dziś wyjątkowo coś im się udało, tylko mógłby zawsze tak jeździć, przecież za to płacę. A pogoda ładna, ale jutro pewnie znowu zacznie padać, poza tym to słońce za bardzo mi świeci w oczy.
My Polacy, to naprawdę nie mamy życia usłanego różami. Wszystko robimy, żeby być na nie, żeby trochę ponarzekać. Wystarczy zadać nam pytanie: Co u ciebie słychać?
Wtedy zaczyna się kilkuminutowy monolog o tym, że w związku nam nie wychodzi, że zrobił nam się odcisk na palcu i strasznie nas boli. Rozmówca mimo, że nie w temacie, ale zna "komunikację narzekania" przyłączy się do nas: wysłucha i zrewanżuje tym samym.
I tak można na okrągło, ale dla wielu warto, bo przecież rodzi się więź w społeczeństwie, jesteśmy akceptowani i mamy wspólne tematy. To szczegół, że jeden mówi o dziurze w chodniku, a drugi o tej w skarpetce - między nimi jest komunikacja narzekania.
A może jednak warto powiedzieć, że nie zawsze jest nam źle. Kiedy zepsuje się samochód można iść na spacer i zobaczyć piękny budynek, którego się nie dostrzegało wcześniej.
Poza tym jak już tak słodzę, to optymizm pozwala spełniać marzenia, bo na wszystko trzeba zapracować. Chcesz odnieść sukces - to zrób coś w tym kierunku, a nie marudzisz. Zamknij oczy i wyobraź sobie, że jutro może być lepiej. Ja już wiem, że narzekanie pozwala, tylko spędzić życie z rękoma w kieszeniach. Chorobie narzekanie mówię stanowczo NIE!
Okiem kobiety: Polaków portret własny, czyli narzekanie
Anna Wójcik
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 542
- Wpisów na blogu: 4
- Komentarzy: 198
- Miejsc na mapie: 47


ja się zupełnie poważnie pytam co Wyście tej biednej Ance zrobili, że ona ostatnio taką przemianę przechodzi ;p
A nic tylko wbijali we mnie gwoździe, wywieszali przez oko (żartuję). A tak poważnie, to co szukasz sam recepty na optymistyczne podejście do życia? :-)
;)
trochę jak Martyna na krańcu świata...
koniec świata się zbliża to się na dzienniki zebrało :P
Powyższy tekst jest raczej felietonem, w którym wyrażam swoje zdanie. Tak odskocznia od codziennego obiektywizmu. Dziennik rządzi się innymi prawami :-) P.S. A o końcu świata to nie słyszałam, ale skoro się zbliża to idę wydać wszystkie pieniądze :-)
Za oknem tak uroczo leje i ochoczo wieje
A mnie to tylko czasem zastanawia, czemu zupełnie mi obcy ludzie uznają za słuszne podejśc i wylać na mnie swoje żale. Wyglądam jak studzienka ściekowa ?
W każdym razie nie odzywam się, staram się wyglądać najmniej zachęcająco do dalszej konwersacji i znikam, gdy tylko nadarzy się okazja.
A narzekanie to nie jest wyłącznie nasz sport narodowy. Chociaż akurat w tej dyscyplinie mielibysmy sporo szanse na podium i moze chociażby z tego nalezy sie CIESZYĆ.
Gdy pada deszcz, popatrzcie na chmury są wtedy genialne, piękne przedstawienie na niebie, nikt nie zwraca na to uwagi bo ma spuszczone oczy. Jak jest zimno idźcie na gorącą herbatę do herbaciarni i poczujcie aromat miejsca. Negatywne nastawienie bardzo łatwo zamienić na pozytyw, trzeba tylko odrobine się wysilić ;-)
Jak się ma jakąś pasję a jeszcze lepiej ich kilka to nie ma czasu i nastroju na narzekanie. Jak była ładna pogoda w niedzielę to mogłem zrobić sporo fajnych zdjęć i jakiś filmik. Jak jest gorsza pogoda to mam czas by je obrobić w komputerze. A na pytanie "co u Ciebie słychać?" w 99% przypadkach odpowiadam po amerykańsku :)