Jak dla mnie jeden z najbardziej uroczych i zabawnych teatrów ulicznych tegorocznej edycji festiwalu.
Na spektaklach pary aktorów Przemysława Grządzieli i Iwony Cichosz fantastycznie bawiły się zarówno dzieci jak i dorośli.
Szczerze powiedziawszy z początku nie spodziewałem się niczego odkrywczego w estetyce, klaunady, którą to prezentuje Teatr Pinezka.
Natomiast liczba elementów wchodzących w skład przedstawienia jak i profesjonalizm, z jakim podchodzą do nich wykonawcy są doprawdy imponujące.
Połączenie tak różnych dziedzin jak: popisy cyrkowe, balet, pantomima wraz z szeroko pojętą interakcją z widzami zasługuje na spore uznanie.
Do najciekawszych interakcji z pewnością należały próby tresury psów będących własnością przybyłych widzów czy też angażowanie osób z publiczności do popisów cyrkowych. (w jednym z numerów miał szanse zadebiutować nawet mój rower ; )
PS: Wspominając rower chciałbym w tym miejscu jeszcze raz serdecznie przeprosić pana Przemysława, (za którym miałem zaszczyt stać na przedstawieniu grupy Burnt Out Punks) za niewygodę, jaką była wbijająca się w jego plecy kierownica mojego jednośladu.
No cóż taka to niestety wdzięczność widza któremu dostarczyło się tak wielu emocji i powodów do uśmiechu ; )
TrotuArt 2011 - Teatr Pinezka
- Nikt jeszcze nie skomentował

