Chciałem napisać relację z w formie artykułu z tego koncertu, ale z uwagi na to, że skończył się sporo po północy, a ja zamierzałem się dobrze bawić, a nie pracować, odpuściłem.
No ale, że i tak miałem napisać parę słów, to napiszę to na blogu.
Pierwsza kwestia to taka, że choć do niedawna nie słuchałem jako takiej piosenki żeglarskiej, to jednak w ostatnich latach, jakoś tak coraz częściej gości ona w moich uszach. Jednak w morzu (zbieżność nazw?) piosenek i aranżacji czasami ciężko coś fajnego ze stacji radiowych wyłowić (znów zbieżność wyrazów?). Mój wybór padł między innymi na EKT Gdynia, na którego koncercie byłem wczoraj drugi (i drugi w ciągu mniej więcej miesiąca) raz.
Gniazdo Piratów goszczące, tak jak i w październiku EKT Gdynia wypełniło się po brzegi nie tylko na poziomie gdzie była scena ale i na pierwszym piętrze i w "lochach" tłumem spragnionym szant. Chwila dostrojenia i już zaczynamy.
W czasie trzech setów mogliśmy usłyszeć wiele znanych utworów jak choćby "Ja stawiam" , "Niepoprawny gość", czy też "Piosenka dla mojej dziewczyny".
Niesamowita energia płynąca z sceny od samego początku udzieliła się widowni, która korzystając z mini parkietu, zamiast siedzieć przy swoich stolikach ruszyła w tany.
Wspaniała atmosfera trwająca nieprzerwanie od godziny 21, aż do prawie wpół do pierwszej w nocy była jednak smutkiem nasączona. Oto bowiem jeden z członków EKT Gdynia w czasie koncertu walczył o swoje jak się okazało ostatnie chwile. Według informacji umieszczonych na stronie Gniazda Piratów i FB, w nocy z piątku na sobotę zmarł Ireneusz Wójcicki, jeden z członków zespołu EKT Gdynia. Bardzo to przykra wiadomość, zwłaszcza, że jeszcze miesiąc temu grał na scenie GP razem z EKT Gdynia.
Niestety publiczność zgromadzona w GP nie uczciła w żaden sposób śmierci Ireneusza Wójcickiego, być może przez to, że o tym nie wiedziała, a być może przez to, że nie zrozumiała, co się stało.
Ja będąc na wprost sceny zrozumiałem po północy "pomódlmy się", ale za kogo, dlaczego? Tego nie byłem już wstanie usłyszeć. Nie wiem więc też, czy owa modlitwa miała być po to, by IW wyzdrowiał, czy za jego duszę. Niestety, ale akustyka w GP jest fatalna i naprawdę nie wiedząc co mówią/śpiewają ci na scenie, ciężko jest cokolwiek zrozumieć.
Mimo to koncert zaliczam do tych bardzo udanych. Szkoda tylko, że nie dane nam było zobaczyć już IW. Niech spoczywa w pokoju.


[*]
Irek zmarł o 3:30, więc raczej modliliście się o cud. Będzie mi Go brakowało...
trzeba było puścić jako art, choć z poślizgiem.
[*]
Wspaniały człowiek, znałam go osobiście wiadomość o jego śmierci bardzo mną wstrząsnęła do dziś nie moge się pozbierać. Wyrazy współczucia dla żony i synów. [*] Messalina na zawsze w mojej pamięci.
„O ludziach mówi się tyle dobrych rzeczy na pogrzebach, że robi mi się przykro, że ominie mnie mój”
Garrison Keilor